"Use what talents you possess: the woods would be very silent if no birds sang there except those that sang best."

"Birds sing after a storm. Why shouldn't people feel as free to delight in whatever sunlight remains to them?"

Wednesday, April 6, 2011

Witam Was mili moi,
Kiedy kupimy sobie wymarzone kozaczki,szczesliwe bo na przecenie chodz i tak pierunsko drogie  i przez reszte dnia przekonjujemy siebie,ze to cudowny i bardzo potrzebny zakup,kiedy polozymy je na szafce by moc cieszyc nimi oczy przez reszte wieczoru,kiedy przy wieczornym pacierzu ciagle  spogladamy na nie uszczesliwione wiedzac ,ze to wlasnie one beda sprawca cudownych snow,spokojnie sobie zasypiamy...Rano budza nas promyczki slonca ,wstajemy szczesliwe mowiac,,witaj dniu!,,idziemy zaparzyc sobie pachnaca cherbatke i w drodze do kuchni potykamy sie o swoje sandalki,zastanawiamy sie co robia  na srodku kuchni we wczesnej i zimnej wiosnie,spokojnie podnosimy z podlogi podkladamy pod nos nie wierzac ciagle w to co widzimy ,zalewa nas fala goraca taka dokladnie  jak przy metopauzie, bo  widzimy teraz juz dokladnie swojego kozaczka pogryzionego z kazdej mozliwej strony, wygladajacego wlasnie jak sandalek po kilku latach ciaglego noszenia Juz nie spokojne a wrecz  w amoku szukamy winowajcy...a tu cisza i dochodzi do nas ,ze jakby nikt sie z nami nie wital jak co ranka nie lizal nam wszystkich wystajacych z pod pizamy czesci ,ze nikt nie szczeka z radosci i nie macha ogonem strocajac wszystkie okoliczne dekoracje,teraz juz wiemy kto zmasakrowal nam ukochane buty...
Kiedy zostanie nam jeden but...minely nam wszystkie zlosci,rece przestaly sie trzasc i caly czlowiek powrocil  do stanu normalnego wtedy  przychodza inne mysli te melancholijne,sentymentalne..i z jednego buta co nam zostal robimy wieszak na drzwi,inny ,orginalny,smieszny i najdrozszy z wszystkich wieszakow jakie dotychczas mialysmy.Moj wyglada tak.
Milego dnia dla Was!

Hello everyone,
When we buy ourselves  a pair of highly desired, high heel booties, we are happy as can be, because they were on sale (albeit still hellishly expensive). We spend the rest of the day explaining to ourselves that it was a good and necessary purchase.
When we put them on the shelf so that we might feast our eyes on them for the rest of the evening... When for goodnight prayers we keep peeking at them, knowing that it is them that will provide us with sweet dreams galore... we peacefully fall asleep. 
Morning awakens us with rays of sunlight, we get up with a smile and  greet a new day... We venture to brew ourselves a cup of fragrant tea and on our way there we trip over a sandal. We wonder what it is doing in the middle of the kitchen, in the early hours of a cold spring morning?
We calmly pick it up, bringing it up to our nose for inspection. We do not believe our eyes... A hot wave similar to menopause hits us hard because before us lays the bootie, now reduced to looking like a sandal that has borne its work in years. No longer calm, in fact in panic, we frantically look around for the culprit... But it is quiet, and then it hits us.. there is no one around to greet us, like every morning when we are licked in every place that is not covered by pajamas. No one is barking happily, and waving their tail madly, sweeping every possible decoration within reach off anything... Now, the massacre of our beloved booties is clear, and so is the guilty party.

When we are left with one shoe, all our anger dissipates, our hands stop shaking and our person is somewhat back to functional order, melancholy, sentimental thoughts come. And from one shoe, we create a door hanger, different, funky and by far our most expensive ever hanger. Mine looks like this.

A good day to you sweet friends!








8 comments:

Lacrima said...

O mamuniu a co to za rasa przerobiła kozaczka na sandałek?

Kasia said...

Marzenko mila,ten malenki potworek to mieszanka pug &jack russell terrier.W skrocie mowia jug:)

niesława said...

ach porzezyłam juz kilka razy w zyciu podobna historię. raz była to nowiutenka wymarzona torba, przerobiona przez mojego szczeniaczka na kawałeczki mniej więcej 2na 2 cm... innym razem letnie klapeczki , potwornie drogie, a rzadko pozwalam sobie na takie szalenstwo ...a ostatnio piekne wychodzone upatrzone szpilki, cudenka po prostu , niestety nie wpadlo mi do glowy zeby je przerobic na wieszak... ;)

Kajka said...

Pięknie Cię użądził Twój milusiński. Gratuluję pogody ducha i pomysłowości. Nie wiem jak szybko po czymś takim doszłabym do sibie. Oj, nie wiem.
Buziole

Kajka said...

Przyznaję się do byka. Urządził a nie użądził.
Papa

violi igłą malowane said...

ja bym wyrzuciła takiego buta , a ty proszę ,jaki piękny wieszak zrobiłaś ..

Lori E said...

Well I don't know what everyone else is saying but I think that puppy is lucky he is so darned cute or else he would be a dead duck.
I had a dog that ate my camera once.

darias said...

No Kochana, gratuluję siły charakteru, mi by złość tak szybko nie przeszła. Ale teraz jak widzę tę mordkę kochaną, co to ma takie zdolności szewskie, to chyba też bym tak szybko zapomniała. No i bądź, co bądź masz najpiękniejszy wieszak pod Słońcem :)